środa, 8 stycznia 2014

Epilog : Wszystko jest przed nami.

Epilog dedykuję wszystkim ludziom którzy czytają moje rozdziały.
Dziękuje.


               

                      MÓW CO CHCESZ  LECZ NIE PROWOKUJ MNIE DO PŁACZU
                                           EPILOG : Wszystko jest przed nami.


Była sobie kiedyś piętnastoletnia dziewczyna, której brakowało pewności siebie. Za to miała dużo zalet; była pracowita, przyjacielska i chociaż o tym jeszcze nie wiedziała, pięknie śpiewała.
 Ta dziewczyna pomyślała sobie o tym gdzie będzie i co będzie robić w swoje osiemnaste urodziny. Może będzie z przyjaciółkami, których teraz nie ma? A może będzie mieć kolejne dziecinne przyjęcie, jedno z takich jakie urządzał jej ojciec każdego roku? Z ludźmi których nigdy nie widziała w swoim życiu i których pewnie nawet nie obchodziło to, że to były jej urodziny? 
Mieszkała w Londynie i chociaż było tam dużo miejsc do zwiedzania to ona i tak mogła przebywać poza domem tylko ze swoim ojcem lub pod opieką swojej guwernantki, co nie sprawiało jej żadnej przyjemności. Dziewczyna popatrzyła na długą miejską ulicę i ujrzała wesołą rodzinę i pomyślała co by zrobiła gdyby żyła tak... normalnie. Gdyby mogła tak po prostu porozmawiać ze swoim ojcem. Gdyby jej mama nadal była na świecie. Gdyby miała chociaż jednego brata lub siostrę. Uśmiechnęła się na samą myśl o swojej wymarzonej rodzinie. Nagle zobaczyła dziewczynę i chłopaka, którzy się przytulali i pomyślała o miłości. Jak się czujesz jak jesteś zakochana? Czy nie możesz zapomnieć o drugiej osobie? A co jeśli druga osoba nie odwzajemnia uczucia? Pewnie musiała poczekać aż będzie już starsza żeby odpowiedzieć na te pytania.
Wstała i wyszła na korytarz. Była Sobota czyli dzień w którym ona nie miała lekcji ale jej tata zazwyczaj pracował. Jej guwernantka, Sofia, czasami spała do późna i chociaż była już czternasta, ona nadal leżała w swoim łóżku.  Zeszła na dół i miała podejść do drzwi lecz usłyszała swojego ojca i była pewna że on zaraz wyjdzie ze swojego gabinetu. Schowała się więc za kanapą i czekała.
- Masz już wszystko gotowe do wyjazdu Ramallo? - usłyszała swego ojca.
Jaki wyjazd? O co im chodzi?
- Tak. Mamy lot pojutrze. Ale wiesz że to będzie trudne dla Violetty się znowu wyprowadzić? - powiedział asystent jej ojca.
A więc o to im chodziło. Chciała nakrzyczeć na swojego ojca i powiedzieć, że już nie chcę się wyprowadzać, już nie być jak jego kolejna walizka. Ale zamiast tego siedziała w miejscu słuchając rozmowy.
- A ona się już nie przyzwyczaiła? Nieważne. Powiem jej jutro wieczorem żeby mogła spakować swoje walizki.
Po chwili odeszli a dziewczyna wstała i podeszła do drzwi. Wyjęła swoje kluczę z torebki i po chwili znajdowała się na zewnątrz. Wiedziała że to co robi jest złe, no ale cóż, nie miała innego wyjścia. Wychodziła z domu bez wiedzy Germana już od paru tygodni; chodziła do cyrku, na festiwale i tym podobne. Tym razem zdecydowała się na pójście do kina. Jeszcze tam nie była a jeśli to miał być jej ostatni raz, chciała spędzić czas akurat tam. Widziała już parę razy ten wielki budynek. Na początku przypuszczała że to może być teatr, lecz potem zobaczyła napis "Kino". Według niej to kino było piękne. Dookoła  były malowidła, rzeźby a wiecznie otwarte drzwi miały namalowane kwiatki . Weszła do tego kina zobaczyła plakaty niektórych sławnych filmów i starą kamerę która pewnie była jedną z pierwszych kamer na świecie. Kino było bardzo eleganckie. Podeszła do kasy i zapytała panią która tam stała o film, który zaczynie się najszybciej. Nie lubiła za bardzo czekać.
- Za chwilę się zacznie musical.  Nazywa się "Przez muzykę do miłości".
- Niech będzie. Ile kosztuję bilet?
Dziewczyna już po chwili siedziała w sali. Nie było za dużo ludzi .Prawie wszyscy to byli dorośli . "Nic dziwnego, przecież film jest od piętnastu lat." pomyślała.
Film się zaczął ale po paru minutach ktoś wszedł do sali. Podszedł do niej.
- Czy to miejsce jest zajęte? - usłyszała głos chłopaka . Chłopaka?! Jeszcze nigdy nie była tak blisko z obcym chłopakiem.
- Pewnie - odpowiedziała uśmiechając się. Ale po co się uśmiechała?
Film był bardzo interesujący. Było dużo miłości, śpiewania i całowania się. Fabuła była podobna do historii Romeo i Julii. Gdyby jej ojciec wiedział co ona ogląda... Musiała się powstrzymać od śmiechu gdy wyobraziła sobie minę swojego ojca. Gdy seans się już skończył i włączyli światła wstała i spojrzała na chłopaka który siedział koło niej. Zamurowało ją. Miał kasztanowe włosy i czekoladowe oczy. Był jeszcze piękniejszy niż jego głos. Poczuła coś ciepłego w środku.. i jak on nie patrzył skorzystała z okazji żeby uciec. Wybiegła z sali i weszła do damskiej toalety. Chciała przemyśleć parę rzeczy.
Dlaczego tak się czuła? Po co wybiegła zamiast się przywitać? Czy to co czuła było miłością?
- Nie. To absurdalne. - westchnęła Violetta. - A może jednak...?

                                                                       * * *

 Dlaczego nic nie powiedziała? Dlaczego nie wyznała prawdy Leonowi?! Dlaczego jest znów tak zagubiona jak parę lat temu?! Zaśpiewali ich piosenkę a ona odeszła bez słowa. Przyjęcie się skończyło a ona poprosiła swego ojca żeby jej pozwolił pójść do domu samej, na piechotę. Na początku German się wahał ale w końcu się zgodził. Wkrótce pożałowała tego pomysłu. Zaczęło padać a ona nie miała kurtki. Wyciągnęła swój telefon żeby zadzwonić do ojca. 
- Rozładował się... – westchnęła i schowała go z powrotem do swojej kieszeni. Przeszła kilka dzielnic i była już cała mokra. Chciała się rozpłakać. Były przecież jej osiemnaste urodziny i miała się cieszyć lecz los chciał inaczej. Po jakimś czasie zgubiła się i nie wiedziała co zrobić. Nagle usłyszała kogoś.
- Jeśli chcesz to mogę cię podwieźć do twojego domu. 
Odwróciła się i ujrzała swoją najlepszą przyjaciółkę, Ludmiłę. Szybko podeszła do niej i ją przytuliła. 
- Jesteś cała mokra! Wskakuj szybko do mojego samochodu. - zaśmiała się. 
Kiedy już były w środku Violetta zobaczyła Francescę, Camilę i Natalię; również jej najlepsze przyjaciółki. 
- Chyba nie zapomniałaś o naszym piżama party? - spytała Fran - Musisz nam wszystko opowiedzieć co się stało między tobą a Leonem. 
Viola spędziła resztę dnia na rozpakowywaniu prezentów, rozmawianiu z przyjaciółkami i śmianiu się. Miała się dobrze lecz w głębi serca była bardzo przygnębiona. Nie mogła spać w nocy a rano nie tknęła jedzenia. 
Po swoim niezjedzonym śniadaniu poszła do swojego pokoju popatrzeć znowu na prezenty które wczoraj dostała. Było dużo ubrań, naszyjników, bransoletek, płyt jej ulubionych gwiazd i odtwarzacze. Jej tata był bardzo kochany i powiedział że wynajął jej studio w którym będzie mogła nagrać swoją własną płytę.
Normalny człowiek by się cieszył, ale nie ona. Nie ważne ile prezentów by dostawała to była nieszczęśliwa. Czuła taką wielką pustkę w sercu. 
Spojrzała na swój zegarek. 13:30. A o której Leon wylatuje z Buenos Aires?
O 14:30....

                                                                     * * * 

 Spacerowała  po ulicach miasta wolnym krokiem z głową podniesioną wysoko. Zmieniła się z charakteru ale nadal lubiła wyglądać oszałamiająco. Był czas kupić sobie nowe buty więc zmierzała w kierunku swojego ulubionego sklepu z ubraniami. Pomyślała o swojej najlepszej przyjaciółce i posmutniała. 
Nie lubiła jak Violetta była smutna. Wiedziała że musi coś z tym zrobić. Tylko co?

Spacerował po ulicach miasta zmierzając do swojego nowego domu. Tęsknił za Włochami ale w Argentynie czuł się też dobrze. Cieszył się że chodził do Studia i że spotkał przyjaciół. I miłość...
Przechodził właśnie koło jednego sklepu gdy nagle wpadła na niego jakaś dziewczyna. Stuknęli się głowami i krzyknęli z bóli.
- Patrz gdzie idziesz idioto! - pisnęła dziewczyna zbierając swoje długie blond włosy z twarzy.
- Ja mam patrzeć? To ty na mnie wpadłaś! - wrzasnął chłopak. Nagle popatrzył na dziewczynę. - Ludmiła?!
- A kto inny? - podniosła wzrok - Federico?!!
- A kto inny? - zaśmiał się a Ludmiła razem z nim. Ludzie się im przyglądali jakby właśnie zobaczyli najdziwniejszą rzecz na świecie lecz po chwili zapominali o tym i szli dalej. Fede się podniósł i pomógł wstać Ludmile. Uśmiechnął się kiedy zobaczył torby pełne ubrań co znaczyło, że nie będzie musiał czekać na nią w sklepie pełnym nudnych ubrań.? 
- Odprowadzić cię do twojego domu? - zapytał z nadzieją że ona się zgodzi. 
- No wiesz... Głowa mnie boli prawdopodobnie będę mieć guza przez ciebie..
- To ty wpadłaś na mnie!
- Ale zgadzam się. –powiedziała,wzięła Federico za rękę i poszli w stronę jej domu. Po długim czasie który spędzili na rozmowie o omawiania ich ulubionych gwiazdach, płytach i filmach zatrzymali się. 
- Wyglądasz na przygnębioną. Co się stało? - zapytał Fede.
- Ja.. nic, nic.
- Powiedz. Możesz mi zaufać. - Popatrzył jej głęboko w oczy.
- Violetta, moja najlepsza przyjaciółka, pokłóciła się z Leonem i teraz z tego powodu cierpi. Powinnam być dla niej silna ale boje się.. - szepnęła. Byli bardzo blisko. Spojrzała na niego a jej nogi zaczęły drzeć. 
- Nie masz się czego bać - powiedział przybliżając się do niej jeszcze bardziej. Wiedzieli co znaczy. Pocałunek. Ich usta były tak blisko siebie, w jej głowie skakała mała Ludmiła która krzyczała
"Zrób to! Zrób to! Pocałuj go!", zobaczyła jego usta i... się stało co miało się stać.
Jej usta dotknęły jego i chociaż nigdy żadne z nich nie całowało się wiedzieli, że powinno być tak jak jest. Ludmiła oplątała swoje ręce wokół jego szyi. Czuli się jak w siódmym niebie. Odsunęli się od siebie i po chwili on podniósł ją i zakręcił się w miejscu. Ona głośno się śmiała jak małe dziecko a on nagle się zatrzymał. Przytulił ją i uśmiechnął się. 
- Kocham cię. - szepnął jej do ucha po czym pocałował ją w policzek.
- Ja ciebie bardziej.

                                                                   * * * 

Wszedł na wielkie lotnisko w Buenos Aires. Kochał to miasto. Ale musiał wyjechać. Chciał po prostu być szczęśliwy. Niestety musiał wybrać. Miłość lub spełnienie marzeń. Czuł się strasznie tak postępując lecz już nie było odwrotu. Za niecałe czterdzieści minut będzie w samolocie. Za parę godzin będzie we Włoszech. Już jutro pójdzie do swojej nowej pracy. Za tydzień dostanie rolę w przedstawieniu a za parę miesięcy będą dostępne bilety na jego sztukę. Ma szansę zostać sławnym aktorem i piosenkarzem a nadal się waha. Trzymał swoją walizkę jakby to była najcenniejsza rzecz.Podszedł do kiosku. Kupił sobie batonika i schował do swojej torby. Już miał iść dalej lecz ktoś go zatrzymał. Ta osoba złamała jego serce. To przez nią cierpiał i to przez nią się wahał. 
- Już podjąłem decyzję. - powiedział delikatnie nie odwracając się. Violetta stanęła przed nim.
- A nie można się pożegnać? - spytała cicho. Bardzo się starała żeby nie płakać. Spojrzała na niego lecz on odwrócił wzrok. Nie chciała żeby to się skończyło. A jeśli już to nie w taki sposób. 
- Można tylko szybko. Bo jeszcze spóźnię się na samolot. 
Bolało go to i kosztowało go to bardzo dużo wysiłku, nie czuł się za dobrze komfortowo. Viola łamała mu serce jeszcze bardziej. 
- Proszę cię. Nie chcę żeby to się tak skończyło. Zależy mi na tobie. 
Spojrzał na nią chłodno.
- To dlaczego się tak zachowujesz? To ty ze mną zerwałaś. To ty zostawiłaś mnie samego. 
Dlaczego w ogóle tu przyszła? Przecież wiedziała, że nic to nie zmieni więc dlaczego tu przyjechała? Po chwili przypomniała sobie swoją historię z Londynu i to jak pierwszy raz się zakochała. Czy to możliwe że to on? 
- Odpowiedz mi na parę pytań. Byłeś kiedyś w Londynie? - spytała go.
- Czy to ma jakieś znaczenie? 
- Odpowiedz.
- Tak. No i?
- Byłeś wtedy w kinie na filmie "Przez muzykę do miłości" ?
- Możliwe. 
- Koło kogo siedziałeś?
- Ja mam pamiętać?
- Pomyśl.
- Koło dziewczyny.
- Przywitałeś się z nią?
- Nie. Uciekła zanim coś powiedziałem. Ale jakie to ma za znaczenie? Po co-
- To byłam ja - powiedziała - A raczej myślę że to byłam ja - dodała ciszej.
Chwila milczenia. Nie wiedzieli co powiedzieć. Jak to możliwe że coś takiego mogło się stać?
- Przepraszam - powiedział i chciał minąć dziewczynę lecz ona złapała jego rękę.
- Wszystko jest przed nami. Wszystko może się jeszcze zdarzyć bo jesteśmy młodzi. Ale nieważne co się stanie. Będziesz mnie pamiętał? - spytała patrząc mu prosto w oczy. 
Odpowiedź była prosta. Zamiast odpowiedzieć jej słowami odpowiedział jej czym innym.

Pocałunkiem.

Nie spodziewała się tego. Nie wiedziała że coś takiego może się stać. To się stało tak nagle że nie wiedziała co zrobić. Ale czuła się tak niezwykle tak jakby robiła to znowu po raz pierwszy. Pomyślała, że Leon zmieni zdanie. Wszystko będzie dobrze. 
Czy ktokolwiek ci mówił że życie to nie bajka?
Pewnie spotkałeś ludzi którzy twierdzą że życie jest trudne. 
W niektórych przypadkach to prawda. Myślisz że wszystko będzie dobrze, a to znika tak jak kawałek ciasta. Tak jak jeden wspaniały dzień. Mija i nigdy nie wraca. 
Tak też było w tym przypadku. 

Odszedł. 
Zabrał swoją walizkę i poszedł dalej. Bez słowa. 
Nic nie zmieni jego decyzji i nic go nie zatrzyma.                            

Przez czterdzieści minut obserwowała wszystkie samoloty aż wreszcie zobaczyła ten na którego czekała.
Widziała go przez parę minut aż w końcu zniknął za chmurami.
Nie wiedziała co zrobić.
Nie znała swojego celu.
Miała nadzieję że zaraz pojawi się jej ukochany i pójdą razem do domu. 
Lecz nic takiego się nie stało. 
Siedziała sama na lotnisku w Buenos Aires i czekała na cud.

Niektóre rzeczy się rozpoczynają a niektóre kończą. Ale tak jest w życiu.
Ważne jest żeby czerpać z tych dobrych rzeczy jak najwięcej radości i wtedy wszystko się uda. 
Nie wiadomo co się stanie w naszym życiu. Po prostu rzeczy się przydarzają i nie zawsze są to rzeczy które lubimy. Ważne żeby żyć.
                                                          Wszystko jest przed nami.

                            
_____________________________________

 

I tak właśnie kończę swoją krótką i bezsensowną historię. 
Nie chciałam tego robić ale nie mogłam już dalej tego pisać.
Nie wiem czy  założę nowego bloga czy już sobie odpuszczę.
Wiem że mogę was zawieść tym że to koniec więc przepraszam. 


Tylko ten raz napiszcie jakiś komentarz. Proszę. Choć ten raz.

Niedługo napiszę notkę pożegnalną.
Anonimy też mogą komentować.

Całuski,
Nina Verdas ;**

 


poniedziałek, 30 grudnia 2013

Konkurs ;*

Tralalala..
Zrobiłam ankietę i większość ludzi zagłosowało na konkurs one shota.
Więc robię ten konkurs a wy, mam nadzieję, weźmiecie udział.

Reguły:
  • Możecie dodać jakiekolwiek postacie, ale musi być choć jedna postać z Violetty.
  • Długość: Chciałabym żeby wasz OS nie był króciutki.
  • Wasz OS może się dziać gdziekolwiek! Cokolwiek może się stać! ( łącznie ze śmiercią jednej z postaci ) 
  • Czekam na zwariowane, smutne, pełne humoru i wyobraźni OS. 
  • Koniec konkursu: 17-1-2014.
Wysyłajcie swoje prace na ten email:
ninaverdas@gmail.com
Temat: Konkurs

Jakieś pytania? Komentujcie.... I wysyłajcie ;D
Mogę mieć więcej ludzi obserwujących mego bloga? xD
Jeszcze nie wiem jakie będą nagrody. Zobaczycie ;D

Całuski,
Nina Verdas :*

sobota, 21 grudnia 2013

LBA ^.^

Już trzeci raz zostałam nominowana do LBA.
Tym razem nominowała mnie Patrycja Verdas.

Oto jej pytanka:

 1.Jak masz na imię?
Nina :D
2.Jakie jest Twoje motto życiowe?
Eeeee... miłość to najważniejsza rzecz która może ci się przydarzyć w życiu?
3.Największe marzenie?
Pocałować Jorge........ <3
A takie bardziej realistyczne marzenie to żeby zostać aktorką.
4.Twój ulubiony przedmiot w szkole?
Chyba Angielski :D
5.Ulubiona książka?
Igrzyska Śmierci.
6.V vs. V2?
Chyba V2 ale V też mi się bardzo podoba ;)
7.Czy masz taką osobę, dla której chcesz żyć i dla której możesz zawszę się uśmiechnąć?
To.... Jorge. ( niespodzianka! )
8.Rzecz, bez której nie mogłabyś żyć?
Komputer xD
9.Czy zaliczasz miniony rok do udanych?
No, był ok... więc chyba tak.
10.Ulubiony dodatek?
Kolczyki :D
11.Twój idol?
Jorge Blanco :*

Blogi które nominuję:
 http://leonivioletta.blogspot.com
 http://vilu-y-leon-4ever.blogspot.com
http://leonettax.blogspot.com

Nominowałabym cię Pati, ale nie jestem pewna czy tak można.
Tu są pytania:

1. Gdybyś mogła wybrać jakikolwiek rok w przyszłości, który byś wybrała?
2. Masz chociaż jedną płytę Violetty?
3. Twoja ulubiona piosenka?
4. Masz telefon?
5. Czy byłaś zagranicą? Jeśli tak, to gdzie ostatnio?
6. Spodnie czy sukienki?
7. Masz przekute uszy?
8. Oglądasz powtórki Violetty?
9. Widziałaś "Krainę Lodu" w kinach?
10. Lubisz pierogi? ( Tak jak Mechi xD )
11. Wymarzona randka?

To już wszystko i mam nadzieję że niedługo będzie następny rozdział bo mam więcej czasu i już zaczęłam go pisać. To następnego razu ^.^

Całuski,
Nina Verdas :*



środa, 13 listopada 2013

Rozdział 12 : Wyjaśniliśmy sobie wszystko śpiewem.

                                                                        Violetta

- Violu, kochanie, co robisz?? - krzyknęła Jade
Nie odpowiedziałam. Po co? I tak wystarczająco mnie irytuje. Nie musi jeszcze bardziej.
- Violu?? - Jade nie poddawała się. Po chwili weszła do salonu - Tutaj się chowasz! Dlaczego mi nie odpowiedziałaś na pytanie?
- Nie słyszałam cię - wymamrotałam.
- Co ty taka smutna? Nie wiesz że od tego dostaje się zmarszczek?
- Tak wiem.
- No to się uśmiechnij! Są twoje urodziny kochana i chcesz je zmarnować siedząc na podłodze i płacząc? Jak bym ja była tobą to bym się bardzo cieszyła.
- Ale ty nic nie rozumiesz!! - wybuchłam.
 Jade nie miała uczuć. Tylko mówi o sobie i tylko o sobie.
 - Co się tam dzieje? - tata wszedł do salonu.
 - Bo Jade mówi ze gdyby była na moim miejscu to by się bardzo cieszyła, a ja nie mam powodu by się cieszyć!! - poskarżyłam się tacie, a on od razu zrozumiał.
 - Przecież będziesz miała przyjecie... - zaczęła Jade
- Zostaw nas samych, proszę - przerwał jej tata. Jade zrobiła tak jak jej kazał. - Kochanie, wiem ze czujesz się z tym źle ze Leon wyjeżdża, ale..
 - Czym ja zawiniłam? Co ja złego zrobiłam ze teraz muszę cierpieć?! - krzyknęłam ponownie wybuchajac placzem. Tata mnie tylko przytulil. On zawsze mnie rozumie.
- Ja tu posprzątam a ty idź odpocznij przed przyjęciem. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam swój pamiętnik. Otworzylam go i spojrzalam na pierwsza stronę.

 Nazywam sie Violetta Castillo i po wakacjach bede miala 18 lat. Nie moge sie doczekac! Za tydzien bede miala egzaminy ktore nastolatcy w moim wieku moglyby nazwac "maturą". Moja guwernantka strasznie sie tym przejmuje ale po tym egzaminie juz skonczy sie moja nauka. Na wakacje niestety nigdzie nie lecimy, zostajemy w Madricie.

  Przerzucilam pare stron.

 Skończyły się moje egzaminy i moja guwernantka już nie będzie mnie uczyć. Uff! Ona była straszna! Cały czas mi rozkazywała, w ogóle ze mną nie rozmawiała jeśli to nie było związane z nauka, ogólnie koszmar.

 Mam ciocie! Nazywa sie Angeles ale wszyscy mówią na nią Angie. Podobno jest bardzo ładna, tak jak moja mama. Mieszka w Buenos Aires i pracuje w szkole muzycznej zwana Studio 21. Jak się o niej dowiedziałam? Dziś jak szlam z Ramallo na spacer natknęłam się na starsza panią. Ona mnie przytulać i całować w czoło. Potem okazało się ze nazywa sie Angelica, i jest moją babcią! Potem mi powiedziała o mojej mamie i Angie. Nie mogę się doczekać jak ją poznam! 

 Aż doszłam do spotkania mojego i Leona.

 Dzisiaj po raz pierwszy się zakochałam!! Ma na imię Leon. Jest strasznie przystojny. Nie znam go za bardzo ale będę chodzić z nim do Studia 21. Przesłuchania po jutrze ale jutro idę do studia żeby tam poćwiczyć. Może Leon mi pomoże? 

 I do czasu jak byliśmy razem.

 Leon jest taki kochany! Zaprosił mnie na randkę ale nie wiedzialam gdzie idziemy. Potem okolo godziny 18:00 przyszedl po mnie. Zawiązał mi oczy hustą i poszliśmy na spacer. Po chwili powiedzial mi zebym usiadla. Po paru minutach zdjął tą huste. Rozejrzałam sie dookola i zobaczylam ze jestesmy na lodce! Dookola byly roze. Leon nigdy nie odpusci sobie bialych roz! Strasznie go kocham!! Nie mogę sobie wyobrazić świata bez niego! <3

Teraz już umiem. Niestety.


poniedziałek, 11 listopada 2013

One Part : Ich śmiech nie przetrwał zbyt długo.



Violetta Castillo i Leon Verdas. Najlepsi przyjaciele od zawsze.

Ona, nieśmiała i marzycielska. Pięcioletnia brunetka której mama była słynną piosenkarką a ojciec słynnym inżynierem. 

On, pewny siebie ale czasami zamknięty w sobie. Pięcioletni brunet którego rodzice byli milionerami, tak jak Violetty. Jest dwa miesiące starszy od Violi.

Słoneczny dzień w Buenos Aires. Żadna nowość. Był Sierpień i dwoje małych dzieci siedziało sobie w parku. Jej kochana mama wyjechała w trasę koncertową na szczęście w ostatnią. Violetcie często brakowało jej rodzicielki ale miała Leona, jej jedynego i najbliższego przyjaciela. Właśnie jedli ciasto czereśniowe. Violetta zaczęła nucić piosenkę swojej mamy a Leon po chwili dołączył do niej. Po mimo ich młodego wieku uwielbiali muzykę. Mama Violi zaczęła uczyć jej córkę grać na pianinie a Leon już umiał wszystkie podstawy. Lubili razem śpiewać, a czasami wymyślali własne kroki taneczne, które się głównie składały z trzymania się za ręce i skakania. Nie jeden dorosły człowiek już powiedział ‘Jakie to uroczę’ ale przyjaciele traktowali swoje ćwiczenia poważnie. Leon zjadł ostatni kawałek ciasta wziął swój notatnik gdzie pisał recenzje na temat jedzenia Olgi, gospodyni Violi.

‘Pysne i dobre.’ napisał.

Razem z Violettą umieli już czytać i pisać. Nie zawsze im to wychodziło wspaniale, lecz wychodziło im to jakoś. Viola zaczęła się śmiać a Leon razem z nią. Cokolwiek robili, robili razem. Bez względu na to co się działo. Jednak ich śmiech nie przetrwał zbyt długo. Zobaczyli ojca Violetty, Germana, który szedł w ich stronę. 

- Chodź Violu, idziemy do domu. – powiedział.
- Ale jest wceśnie tato. – protestowała Viola.
- Pożegnaj się z Leonem i pośpiesz się.
- Pa Leon. Pzyjdę tutaj o tej samej godzinie dobze? 
- Dobze. Pa! – odpowiedział Leon po czym poszedł w stronę domu.

Następnego dnia poszedł do parku ale nigdzie nie widział Violi. Poczekał trochę po czym poszedł do domu jego przyjaciółki. Zapukał ale nikt nie otworzył. Leon był cierpliwy i bardzo chciał się spotkać z Violą więc poczekał. W końcu poszedł do swojego domu i napisał do niej list.
‘Co sie stało? Pojehaliście gdzieś? Dlaczego nie pżyszłaś do parku?                                          
 Leon.’
I zostawił go w jej skrzynce na pocztę. Czekał aż odpiszę. Leon był bardzo cierpliwy i nigdy nie odpuszczał. Nigdy. 



                                                                                 ***



Siedemnastoletni brunet stojący na lotnisku w Buenos Aires. Minęło dwanaście lat odkąd ostatni raz ją widział. Tak dużo czasu lecz on ją nie zapomniał. Co roku przyjeżdżał tutaj bo wiedział że dokładnie dwanaście lat temu wsiadła tu do samolotu i odleciała. W szkole nie miał żadnych przyjaciół i wszyscy uważali do za ‘tego dziwnego’. Dobrze się uczył ale w jej urodziny nigdy nie mógł się skupić w szkole. Jego ulubionym przedmiotem była muzyka i w domu komponował swoje własne piosenki. Dowiedział się co się stało z mamą Violetty. Jednego dnia przy śniadaniu widział na gazecie napisane:

‘Maria Saramego zmarła podczas jej ostatniej trasy koncertowej w katastrofie samolotowej. Nikt się tego nie spodziewał. Czytaj dalej na stronie 25’

Data jej śmierci była taka jak ta w której widział ostatni raz Violettę. Już wiedział dlaczego German miał taką poważną ale w tym samym czasie smutną minę. Pewnie zabrał ją przez śmierć jej mamy. Tylko dlaczego? Chłopak nigdy nie znał odpowiedzi na to pytanie. Przeszedł przez całe lotnisko aż doszedł do hali przylotów. Zobaczył osoby które się przytulały, dawały sobie kwiaty i się cieszyły z widoku drugiej osoby. 

- Samolot Madryt-Buenos Aires właśnie wylądował.  – usłyszał z głośnika.

Usiadł sobie w kawiarni i zamówił sobie kawę. Nadal obserwował szczęście osób i niepokój ludzi jak samolot na którego czekali się spóźniał. Jego wzrok powędrował na młodą dziewczynę w jego wieku. Patrzyła w jego stronę. Zobaczył jej brązowe oczy i zrozumiał że to ona. Ta dziewczyna którą stracił dwanaście lat temu stała zaledwie trzy metry ode niego. 

 *i teraz wszyscy się wzruszają*

Wstał i powoli podszedł do niej. Widział jak obserwuje każdy jego ruch a do jej oczu napływały łzy. Z nim nie było inaczej. Jak już był przed nią Łzy zaczęły napływać im do oczu.
- Czy to naprawdę ty? – zapytała
- A kto inny? – odpowiedział i przytulił ją. Płakał jeszcze bardziej a ona miała tak samo. Nie mogli uwierzyć w to co się działo. Jak już się oderwali od siebie Leon dał Violi chusteczkę bo dziewczyna była cała we łzach. Ona też mu dała chusteczkę i się zaśmiała a on razem z nią.
- Wyglądasz zupełnie inaczej ale oczy masz takie same. – powiedziała – To po nich cię poznałam.
- Ja ciebie też. – odpowiedział. Nagle ona zrobiłą coś czego on się nie spodziewał. Złączyła ich usta w pocałunku. Przez te wszystkie lata zastanawiała się czy się zakochała w swoim przyjacielu. On nigdy nie myślał o tym ale kiedy już się całowali zrozumiał że ją kocha.
Kiedy już się od siebie oderwali uśmiechnęli się. Właśnie zaczynali nowy rozdział w życiu. Razem.

__________________________________________

 
Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. :d
Napisałam tego one parta na konkurs i uznałam że może będzie ok jak opublikuję go tutaj. 
Tak po prostu ;)
 Ale jakoś mi nie wyszedł. I jest krótki. Same wady >o<

Piszę tak późno bo... po prostu. Dobra nie będę przedłużać bo spać mi się chce.  *zieeeew*

Całuski,
Nina Verdas :*

sobota, 9 listopada 2013

Znowu to LBA xD

Hejka :D
Znowu zostałam nominowana do LBA :)
Przez osobę o imieniu: Wiktoria Grochola
Thank you!

A oto pytania:

1. Jak masz na imię?
Nina :*
2. Wolisz Leona czy Diego?
Leona <3
3. Naxi czy Caxi?
Naxi <3
4. Ulubiona postać z Violetty?
Ludmila, Leon i Viola ;)
5. Wolisz koty czy psy?
psy >.<
6. Ulubiony serial?
Violetta!
7. Lubisz Larę? Jak nie to czemu i nie przyjmuje odpowiedzi typu 'bo ona rozwaliła Leonette'.
Nie, bo jest zbyt męska o.O
8. Ulubiona książka? 
Jakieś popularne tę pytanie..
9. Ulubiony film?
nadal nie mogę sobie przypomnieć xD
10. Ulubiony sport?
pływanie...

 Blogi które nominuję:

 http://opowiadaniaoleonettci.blogspot.pl
 http://vilu-y-leon-leonetta-4ever.blogspot.pl
 http://wordvioletta.blogspot.pl

Pytania:

1. Dlaczego zaczęłaś pisać swojego bloga?
2. Czytasz mojego bloga?
3. Masz rodzeństwo?
4. Wzięłaś udział w ostatnim konkursie Violetty gdzie można wygrać bilety na koncert Violetty w Rzymie?
5. Leciałaś kiedyś samolotem?
6. Gdzie spędziłaś ostatnie wakacje?
7. Leon czy Diego?
8. Lubisz poczucie humoru Jorge? xD
9. Poszłaś do kina na Violettę?
10. Jesteś na facebooku?

Całuski,
Nina Verdas :* 

czwartek, 7 listopada 2013

Nominacja do LBA

No hejka :)
Zostałam nominowana do LBA :D Weeeee!
Ok do rzeczy.
Nominowała mnie Natalia Gajewska. Dziękuje!

Oto pytania:

 1.Jak masz na imię?
Nina :*
2.Czy czytasz mojego bloga?
Mam zacząć w Piątek :)
3. Ile masz lat?
12
4.Czy masz jakieś zwierzę?
Mam psa.
5Jakie lubisz sporty?
pływanie i kopanie mego brata xD
6.Czy lubisz oglądać Violettę?
Uwielbiam <3
7. Violetta ma wybrać Leona czy Diego?
No przecież że Leosia ;)
8.Ulubiony blog? 
Nie mam. Wszystkie kocham oprócz tych o Tomasetcie i Diegoletcie '-'
9.Ulubina książka?
'Violetta Rozdarte Serce' i 'Mała Księżniczka'
10.Ulubina para z Violetty?
Leonetta :3
11. Ulubiony film?
Eeeeee.. jak sobie przypomę to powiem xD
   
Całuski,
Nina Verdas :*